Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 10 Liga
Niedzielne spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Husarii. Już w 2. minucie Kuba Skrzyniarz popisał się fantastycznym strzałem z dystansu, trafiając prosto w okienko bramki i dając swojej drużynie prowadzenie 1:0. Był to gol najwyższej próby, który od początku nadał ton całemu widowisku. FC Desperados odpowiedzieli osiem minut później, doprowadzając do wyrównania. Ich radość trwała jednak bardzo krótko. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Tomasz Hubner ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a minutę później kolejny cios zadał Skrzyniarz, zdobywając swoją drugą bramkę w meczu. Te kilka minut wyraźnie wstrząsnęło drużyną Desperados, która musiała szybko odnaleźć się w nowej sytuacji.
Po bardzo intensywnym początku tempo meczu nieco spadło. Obie drużyny szukały kolejnych okazji do zdobycia bramki, jednak przez dłuższy czas dobrze funkcjonujące defensywy skutecznie neutralizowały większość zagrożeń. Dopiero końcówka pierwszej połowy przyniosła kolejne emocje i po jednym trafieniu dla każdej ze stron. Dzięki temu Husaria schodziła na przerwę z prowadzeniem 4:2 i wyraźną przewagą psychologiczną.
Druga część spotkania długo pozostawała wyrównana, lecz od 33. minuty rozpoczęło się prawdziwe strzeleckie widowisko. Obie drużyny coraz odważniej ruszały do ataku, a gra stała się znacznie bardziej otwarta. Kibice oglądali bramkę za bramką, a tempo spotkania ponownie wzrosło. W tej wymianie ciosów zdecydowanie lepiej odnaleźli się zawodnicy Husarii Mokotów IV. Kapitalne zawody rozgrywał Tomasz Hubner, który po przerwie był praktycznie nie do zatrzymania. Napastnik gospodarzy zdobył aż cztery bramki w drugiej połowie i stał się bezapelacyjnym bohaterem spotkania. Jego skuteczność oraz wykończenie akcji w kluczowych momentach pozwoliły gospodarzom utrzymywać bezpieczną przewagę. FC Desperados do końca walczyli o odwrócenie losów rywalizacji. W końcówce jeszcze kilkukrotnie zagrozili bramce przeciwnika i próbowali wrócić do gry, jednak nie byli już w stanie zniwelować strat. Husaria zachowała więcej spokoju, skutecznie odpowiadała na kolejne ataki rywali i nie pozwoliła sobie odebrać zwycięstwa.
Ostatecznie Husaria Mokotów IV pokonała FC Desperados 8:5, odnosząc niezwykle ważne zwycięstwo, które sprawia, że w ostatniej kolejce sezonu nadal będzie walczyć o brązowy medal.
Ostatnie wyniki zespołu Polska Górom sprawiły, że na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu drużyna ta grała już głównie o miejsce w środkowej części tabeli. Ich rywal, Wczorajsi FC, cały czas uciekał przed strefą spadkową, a kolejne zdobyte punkty mogły zapewnić spokojną końcówkę sezonu. Od początku obie drużyny postawiły na defensywę i przez długie fragmenty meczu nie potrafiły stworzyć klarownych sytuacji bramkowych. Dopiero w 12. minucie padł pierwszy gol i dzięki celnemu trafieniu goście wyszli na prowadzenie.
Druga część pierwszej połowy była znacznie ciekawsza. Były słupki, poprzeczki i - co najważniejsze - bramki. Z wyniku 0:2 po chwili zrobiło się 3:2 dla gospodarzy, ale na przerwę drużyny schodziły przy remisie 3:3.
Finałowa odsłona ponownie przyniosła sporo emocji. Najpierw prowadzenie ponownie objęli goście, którzy chwilę później, po błędzie bramkarza, podwyższyli swoją przewagę. Kolejne minuty należały jednak do gospodarzy, którzy dzięki bardzo dobrej grze ofensywnej zdołali doprowadzić do wyrównania. Ostatnie słowo należało jednak do Wczorajszych. Goście zdobyli jeszcze dwie bramki i ostatecznie wygrali spotkanie 7:5.
Zdobyte trzy punkty sprawiły, że Wczorajsi zapewnili sobie utrzymanie na tym poziomie rozgrywkowym. Porażka Polski Górom oznacza natomiast, że rywale zbliżyli się do nich już na zaledwie jeden punkt. Przed ostatnią kolejką drużynie pozostaje więc walka o miejsce w czołowej piątce, które gwarantuje udział w pucharze na zakończenie sezonu.
Spotkanie pomiędzy Bulbez Team Bemowo a FC Górka Kazurka zapowiadało się niezwykle interesująco, zwłaszcza w kontekście walki o utrzymanie. Gospodarze doskonale wiedzieli, że komplet punktów może mieć ogromne znaczenie w końcowym układzie tabeli, dlatego od pierwszych minut wyszli na boisko z dużą determinacją i jasno określonym celem. Goście postawili swoim rywalom twarde warunki, dzięki czemu oba zespoły stworzyły widowisko na bardzo wysokim poziomie.
Bulbez Team Bemowo rozpoczął mecz bardzo konkretnie. od bramki juz w 6.minucie. Gospodarze dobrze organizowali grę, cierpliwie budowali akcje i potrafili wykorzystywać swoje okazje pod bramką rywala. Efektem tej postawy było podwyższenie prowadzenia na 2:0 jeszcze przed przerwą, co dawało ekipie z Bemowa spory komfort przed drugą częścią spotkania.
Po zmianie stron FC Górka Kazurka nie zamierzała jednak składać broni. Goście ruszyli do odrabiania strat i pokazali charakter, stopniowo wracając do meczu. Bramkę kontaktową zdobył Wojciech Pochwalski, który sfinalizował składną akcję swojego zespołu. Górka Kazurka dostała wiatru w żagle i błyskawicznie zdobyła kolejne trafienie, doprowadzając do wyrównania. Momentem kulminacyjnym rywalizacji okazał się jednak gol graczy z Bemowa zdobyty po stałym fragmencie gry w samej końcówce spotkania. Bulbez ponownie wyszedł na prowadzenie. Goście rzucili się do odrabiania strat, przez co mocniej otworzyli się na kontrataki rywali.
W znakomity sposób wykorzystał to Rafał Dobrosz, który przypieczętował nie tylko zwycięstwo swojej drużyny, ale także własny świetny występ. Bez jego wkładu końcowy sukces gospodarzy bez wątpienia nie byłby możliwy. FC Górka Kazurka zdołała jeszcze tego dnia zdobyć bramkę, jednak na odrobienie strat było już zdecydowanie za późno.
Rezultat 4:3 najlepiej pokazuje, jak wyrównane było to spotkanie. Gospodarze co prawda wyszli z tego pojedynku zwycięsko, jednak wciąż nie są w pełni zależni od siebie. W przyszłym tygodniu, poza własnym zwycięstwem, będą musieli liczyć również na wysoką porażkę Wczorajszych FC.
Gospodarze przystępowali do tego spotkania z zaledwie punktem przewagi nad drugim miejscem, natomiast goście potrzebowali przynajmniej remisu, by już teraz zapewnić sobie trzecie miejsce na koniec sezonu.
Od pierwszych minut gołym okiem było widać rangę tego starcia. Obie drużyny podeszły do siebie z dużym respektem, nie chcąc popełnić błędu, który mógłby zaważyć na końcowym rezultacie. Wynik już w 4. minucie otworzyli goście, którzy skutecznym strzałem z dystansu objęli prowadzenie. Odpowiedź gospodarzy była jednak błyskawiczna – kilka chwil później również uderzeniem z dalszej odległości doprowadzili do wyrównania.
Pod koniec pierwszego kwadransa inicjatywę przejęli Grajki i Kopacze. Gospodarze zaczęli grać odważniej i skuteczniej, co przełożyło się na trzy kolejne trafienia. Ozdobą pierwszej połowy była ostatnia bramka, kiedy to Kuba Dworakowski popisał się sprytnym lobem, podnosząc swoich kolegów na duchu i zachwycając kibiców zgromadzonych przy boisku. Po bardzo ciekawych pierwszych 25 minutach zespoły schodziły do szatni przy wyniku 4:1.
Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Gawulonu, co zwiastowało jeszcze spore emocje. I rzeczywiście ich nie zabrakło. Najpierw prowadzenie gospodarzy podwyższył Krzysztof Jarosz, zdobywając efektowną bramkę piętą. Goście nie zamierzali jednak składać broni i odpowiedzieli dwoma kolejnymi trafieniami, zmniejszając straty do zaledwie jednej bramki. W międzyczasie Gawulon miał również doskonałą okazję do odrobienia strat, jednak nie wykorzystał rzutu karnego. Jak się później okazało, był to jeden z kluczowych momentów spotkania, który w końcowym rozrachunku mógł kosztować gości przynajmniej punkt.
Po bardzo dobrym piłkarsko meczu Grajki i Kopacze sięgnęli po komplet punktów, przypieczętowując tym samym mistrzostwo 10. ligi. Dla gospodarzy to idealne zwieńczenie znakomitego sezonu. Porażka Gawulon FC sprawia natomiast, że kwestia brązowych medali pozostaje otwarta. W ostatniej kolejce zespół będzie musiał zdobyć co najmniej punkt, aby zagwarantować sobie miejsce na podium.
Oba zespoły wciąż miały o co walczyć w ligowej tabeli, dlatego od pierwszego gwizdka nie brakowało zaangażowania, walki o każdą piłkę i determinacji w dążeniu do zdobycia kompletu punktów.
Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. Wynik otworzył Michał Omyliński, dając Fuszerce prowadzenie i dobry początek spotkania. Goście szybko pokazali jednak, że nie oddadzą niczego za darmo. Kilka minut później do wyrównania doprowadził Sławek Ogorzelski i mecz rozpoczął się praktycznie od nowa. W kolejnych fragmentach pierwszej połowy nieco więcej z gry mieli zawodnicy Fuszerki. Ich przewaga przyniosła wymierne efekty w postaci dwóch kolejnych trafień. Najpierw na listę strzelców wpisał się Filip Kaczorowski, a następnie Robert Malarowski, dzięki czemu gospodarze odskoczyli rywalom na dwie bramki. FC Po Nalewce nie zamierzali jednak składać broni i tuż przed przerwą zmniejszyli straty za sprawą Michała Piątkowskiego, który ustalił wynik pierwszej połowy na 3:2.
Po zmianie stron emocje nie opadły ani na moment. FC Po Nalewce znakomicie rozpoczęli drugą część spotkania i szybko doprowadzili do wyrównania. Autorem bramki na 3:3 był Jan Dominiewski, co sprawiło, że rywalizacja ponownie nabrała rumieńców. Niestety dla gości, dalsza część meczu należała już głównie do Fuszerki. Gospodarze przejęli inicjatywę i w krótkim odstępie czasu zdobyli dwie kolejne bramki, odzyskując pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Kilka minut przed końcem dołożyli jeszcze jedno trafienie, budując trzybramkową przewagę i stawiając rywali w bardzo trudnym położeniu.
FC Po Nalewce zdołali odpowiedzieć jeszcze jednym golem w końcówce spotkania, jednak na odrobienie wszystkich strat zabrakło już czasu. Ostatecznie, po niezwykle emocjonującym i obfitującym w bramki meczu, Fuszerka pokonała oponentów 6:4.
Dzięki zdobyciu trzech punktów oraz potknięciom ligowych rywali Fuszerka awansowała na 5. miejsce w tabeli. Dla FC Po Nalewce porażka ma natomiast bardzo przykre konsekwencje. Po tym spotkaniu zespół stracił już nawet matematyczne szanse na utrzymanie...







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)